czwartek, 1 sierpnia 2013

Wróg

Gdy mam perspektywę spotkania osoby, która weszła w rolę mojego wroga działając świadomie przeciwko mnie i na moją szkodę, zawsze wyobrażam sobie, co zrobię gdy w końcu ją zobaczę... 

Pierwszy obraz tej sytuacji jest niczym zdjęcie rentgenowskie ilustrujące postęp procesu wybaczenia. Jeśli są na nim cienie złości, chęci odwetu czy ignorancji, wówczas wiem, że, chcąc potraktować ją z zachowaniem jej prawa do godności, nie mogę pozwolić sobie na spontaniczną reakcję...
Jednak pośród mnogości otrzymanych zranień i bezowocnych prób dialogu trudno mi czasem wyobrazić sobie, jak mogłabym postąpić zachowując czystość intencji. Jak bez cienia uszczypliwości się przywitać, by potem z pełnym spokojem odejść nie ulegając prowokacji...

Wtedy pomaga mi świadomość, że Pan Jezus chce mieć nas wszystkich w Niebie - tą osobę także. Spojrzenie z Jego perspektywy daje szansę na reakcję, której nie będę żałować...

Bo wroga mamy tak naprawdę tylko jednego...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz