niedziela, 31 marca 2013

Motywacja z serca

-Mamo, po co Panu Jezusowi ta czapka?
-To nie czapka, to korona cierniowa (...)

W Wielki Piątek córka chciała, by zaprowadzić ją do kościoła i pokazać jej Pana Jezusa w ciemnicy. Były tam gałęzie z ciernistych krzewów - pokazałam je mówiąc, że z podobnych była zrobiona korona cierniowa. W drodze powrotnej powiedziała:
-Mamo, ja chcę iść na Drogę Krzyżową. Ja chcę pomóc Panu Jezusowi z tą koroną cierniową, żeby Mu było lżej.

I poszła, 
poszła mimo tego, że przez cały Wielki Post nie chciała iść na Drogę Krzyżową, twierdząc, że tego nie lubi...

czwartek, 28 marca 2013

Po prostu być

 
Im bliżej świąt tym bardziej narasta we mnie dyskusja między Marią i Martą - zupełnie bezowocna, bo Pan Jezus jasno rozstrzygnął ten spór jakieś 2000 lat temu. 

Mimo wszystko zazwyczaj nadmierna aktywność Marty udziela mi się bezwiednie i kończy refleksją – niestety - mniejszego lub większego niezadowolenia. 

Chciałabym usiąść koło Marii i wstawać tylko do koniecznych obowiązków. Bo czy da się trwać pod Krzyżem, myśląc jednocześnie o przygotowaniach do świąt?

Ci, dla których przygotowania do Paschy były najważniejsze, kazali połamać golenie ukrzyżowanym, by szybciej umarli...

Chciałabym być na Golgocie, niczym Maria Magdalena. Ona zapomniała o całym świecie w obliczu śmierci Jezusa. Była tam, gdzie działo się NAJWAŻNIEJSZE. Była przy Nim...


poniedziałek, 25 marca 2013

Gwiazdy na ziemi

Film, który będę chyba oglądać z częstotliwością raz na pół roku, od kiedy przyjdzie nam się mierzyć z rzeczywistością szkolną. 
Znakomita fabuła, swoiste lustro dla rodziców, wychowawców i nauczycieli. Polecam!


niedziela, 24 marca 2013

Wspólne posiłki

" Gdy myślałam o zbliżaniu się do Stołu Pańskiego, kojarzyłam je z doświadczeniem, jakiego dzień po dniu dostarczała nam nasza mama przy kolacji - był to powrót do domu po bitwach dnia, cieszenie się sobą nawzajem, uczta miłości serwowana z pięknem i gracją. Nie wiedziałam wtedy, że przygotowuje ona moje serce nie tylko do prezbiteriańskiej Komunii, ale i na przyszłe przyjmowanie Eucharystii"
Kimberly Hann "W domu najlepiej"


Ten fragment jest dla mnie bardzo inspirujący.  I choć na obecnym etapie trudno mówić o "pięknie i gracji" naszego zasiadania do stołu, to mam nadzieję, że z czasem uda się temu nadać odpowiednią formę...



czwartek, 21 marca 2013

Po to jestem...

Wciąż jestem pod wrażeniem słów lekarza, który zawitał do naszego domu jakiś czas temu. Zostawił wówczas swoją wizytówkę mówiąc, bym dzwoniła w razie wszelkich wątpliwości. Dziś właśnie taka wątpliwość miała miejsce - w dodatku wymagająca szybkiej konsultacji - pora nie była zbyt stosowna, bo wczesny ranek, jednak nie mogłam czekać...
Omówiliśmy plan działania, w tle słyszałam odgłosy rodzinnego śniadania. Na koniec jeszcze raz przeprosiłam za niepokojenie o tak wczesnej porze. W odpowiedzi usłyszałam: 
"Nie szkodzi, po to jestem".

środa, 20 marca 2013

O krok od eksplozji

Pora popołudniowej drzemki. Błogi sen i nagle...

telefon - kilka słów, rozmowa zakończona - wracam do spania, ale nie - okazuje się, że starsza córka robi już wszystko, by się więcej nie położyć - jakoś udaje się jednak ją do tego nakłonić i wtedy właśnie...
wiertarka - tak przeciągle i jazgotliwie, jak to tylko ona potrafi - starsza się zaczyna bać, młodsza obudziła się, ale po chwili próbuje zanurzyć się ponownie w sen, przeszkodził jej w tym...
domofon - listonosz do skrzynek, pewnie coś przyniósł; niestety starsza była już od razu ze mną w przedpokoju, młodsza zaczęła z rozżaleniem płakać wniebogłosy; ledwie się uspokoiła...
domofon po raz drugi - listonosz od paczek - gdy stanął w moich drzwiach, biedak nie był świadom, że groziło mu niebezpieczeństwo wybuchu irytacji, powstrzymane ostatkiem moich sił.

Zamykając drzwi w akompaniamencie wiertarki musiałam wziąć kilka głębokich oddechów, by rozbroić niewypał - wciąż bowiem istniało zagrożenie, że mogła nastąpić na niego któraś z córeczek - bo o powrocie do łóżek naturalnie już nie było mowy....


wtorek, 19 marca 2013

Anioł Stróż

To był zły, zły, zły sen! - wyjąkałaby Kaczka Katastrofa.

Po dorosłemu może nie taki zły, bo raz sowa i jerzyki przyleciały w odwiedziny, innym razem bębenki grały lecz o wzorkach, które nie przypadły córce do gustu...za każdym razem uznawała, że konieczne jest przeniesienie całej zawartości swojego łóżka do sypialni rodziców i dokończenie snu obok nich ...

Nawet nie wiem, kto z nas wpadł na pomysł modlitwy o dobry sen do Anioła Stróża. Mała codziennie odmawia ją własnymi słowami z uwagą zasługującą na najwyższe uznanie, zważywszy na to, jak trudno jej się jeszcze skupić i ustać w miejscu. 

A co na to Anioł Stróż?
Anioł strzeże! 
Córkę przed złymi snami a nas przed budzeniem się w środku nocy:)

piątek, 15 marca 2013

Serduszko z ciasta

- Mamo, czy to będzie dla mnie? - pyta córeczka widząc, jak z końcówki ciasta formuję serduszko.
- Nie, to będzie dla taty.
- A dlaczego dla taty?
- Bo tato jest moim Mężem, kocham Go i, dając Mu takie ciasteczko, mogę Mu o tym przypomnieć.

Kilka dni później, po przemyśleniu tematu córka rzekła:
- Jak będę miała męża, to będę mu robiła serduszka! I będę go kochała, i będziemy was odwiedzać! 

:))


niedziela, 10 marca 2013

Pseudowsparcie...

Ostatnio czytam Księgę Hioba ...i chwytam się za głowę. 

Historia ta mi pokazuje, jak często mylę dawanie wsparcia drugiemu człowiekowi z proponowaniem rozwiązań na podstawie wcześniej powziętych osądów. Jak często w tzw. dobrej wierze można cierpiącemu dołożyć ciężaru...

Ciągle za mało we mnie pokory i milczenia...

sobota, 9 marca 2013

Dochód z ufności

Z naszej lektury wielkopostnej:
"Dzienniczek" Św. s. M. Faustyny Kowalskiej

Słowa Pana Jezusa skierowane do Św. Faustyny
"Córko moja, zapewniam Ci stały dochód, z którego żyć będziesz. Twoim obowiązkiem jest zupełna ufność w dobroć moją, a moim obowiązkiem jest dać ci wszystko, czego potrzebujesz. Czynię się sam zależny od twojej ufności; jeśli ufność twoja będzie wielka, to hojność moja nie będzie znać miary."

środa, 6 marca 2013

Bezcenna prostota

Czasami spotykamy, słyszymy, ludzi z charyzmą, o wielkim darze przemawiania do ludzkich serc. Jak dobrze, że tacy są...

Trudność w ich spotykaniu leży w ogromie bogactwa, jakie ze sobą niosą i potrafią przekazać - bo gdy niesiemy w głowie ich słowa a w sercu rozbudzone przez nich emocje, nietrudno o to, by potrzeba obcowania z ludźmi ich pokroju przerodziła się w oczekiwanie a nawet żądanie, by takich ludzi było więcej w bliskim otoczeniu. Jak łatwo wtedy o gorzką refleksję, że brakuje wokół ludzi wielkiego formatu...

Niebezpieczeństwo przeoczenia bogactwa, jakie niesie w sobie prosty człowiek, jest wtedy ogromne. Przez porównianie wypada on poprostu gorzej, przez to mniej interesująco, albo nawet wcale...

I właśnie od takich, z pozoru prostych, ludzi doświadczam niewiarygodnego dobra, i to nie ich słowa mnie urzekają, ale przykład, jaki dają swoją postawą nieustannej gotowości do pomocy, dzielenia się czasem i słowem. Fakt, że mogę na nich liczyć, jest dla mnie bezcenny...


Oczy dziecka widzą dalej...


- Mamo, ja bardzo kocham Pana Boga.
- Myślę, że cieszy Go to, co mówisz, córeczko. On Ciebie też bardzo kocha.
- Ja Go kocham, bo On się ciągle do mnie uśmiecha. Ja Go poznałam, jak byłam mała w twoim brzuszku.

Przysłuchując się wypowiedziom mojej 3,5-letniej córeczki coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu o nadzwyczajnej wrażliwości dzieci na świat nadprzyrodzony...



wtorek, 5 marca 2013

Prezenty

Córka już wcześniej wysyłała pewne sygnały, tyle że nie umieliśmy ich odczytać - w końcu nastał czas, gdy zdołała zwerbalizować motywacje swojego działania.

Ostatnio, gdy ktoś przychodził z prezentem dla niej, mówiła wprost, że nie chce podarunku - sytuacja bardzo delikatna, bo byłam pewna, że powodem nie był fakt, że prezent jej się nie spodobał, tylko coś innego, ale co?

Niedawno okoliczności się powtórzyły. Niektórzy goście mojego Męża przynieśli prezenciki także dla naszych pociech.
Starsza wtedy zakomunikowała, że nie chce prezentu, bo...to nie są jej urodziny!

Logiczne przecież! Jestem z niej taka dumna:)

piątek, 1 marca 2013

Krzyż

Dziś byłam na nietypowej Drodze Krzyżowej - zamiast procesji wszyscy pozostali w ławkach i ...oglądali fragmenty "Pasji" Mela Gibsona ilustrujące poszczególne stacje Męki Pańskiej. Czułam się trochę dziwnie ale nie o tym chciałam...

W tym filmie jest jedna scena, która mnie bardzo zawstydza - kiedy Pan Jezus skazany na śmierć po raz pierwszy podchodzi do swojego krzyża i go przytula...
Ileż ja muszę perswazji użyć wobec samej siebie, by w końcu, z trudem, podjąć coś, z czym mi jest nie po drodze, z czym jest mi po ludzku ciężko. A gdzie tu jeszcze miejce na miłość i przytulenie?


Jedność

 
Siedziałam po ciemku w pokoju, w którym zasypiały córeczki. Wtem przyszło mi na myśl: „Nie mamy już Papieża”. Zaczęłam się zastanawiać, która może być godzina – wiedziałam, że kąpiel młodszej córeczki zaczynałam tuż przed 19.00. Potem nie patrzyłam na zegarek, więc straciłam rachubę czasu. Jeszcze jakiś czas musiałam odczekać, aż starsza córeczka zaśnie i wyszłam. Była 20.23. Od myśli która mnie naszła, na moje wyczucie, minęło właśnie ok.20min. I jak tu nie wierzyć, że jesteśmy jednym ciałem w Chrystusie...