poniedziałek, 15 lipca 2013

Początek początku...

Tego dnia, wiele lat temu ... przyjęłam oświadczyny mojego Męża-wówczas-Chłopaka. Pamiętam tę radość i lekkość, słońce i pociąg, i pierwszy zwrot "Narzeczona" przed namiotem na dobranoc... 

Nic wtedy nie zapowiadało ostatniej batalii o odpowiedź na pytanie czy to dobra droga i czy u boku właściwego mężczyzny. Nigdy wcześniej tak mocno nie  zaanagażowaliśmy Pana Boga w rozeznawanie naszej relacji...Owoce tamtego czasu do dziś zbieramy z wielką ulgą i radością, a ja co rusz przekonuję się, że złożyłam swoje serce w odpowiednich rękach wspaniałego człowieka:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz